|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzien Niespodzianek
Powrot Jackie. Pierwsza czesc znajdziecie tutaj
Nalala wina do kieliszkow i poprawila poduszki. Usiadla wygodnie, krecac sie i zmieniajac kilka razy pozycje. Nie odezwala sie przy tym slowem, na czole pojawila sie mala pionowa zmarszczka - widac bylo, ze mysli intensywnie, przypomina sobie, uklada w glowie fakty, slowa, kolejnosc zdarzen... Kiedy w koncu usiadla, wziela gleboki oddech i kilka lykow wina. Bezwiednie wstrzymywalam oddech, czekajac az zacznie swoja opowiesc. Jackie jednak powiedziala tylko Chodz, zapalimy swieczki.
Kiedy sypialnia migotala juz cala masa swiatelek, a my z powrotem siedzialysmy na lozku, Jackie okryla ramiona jedwabnym, haftowanym szalem i oparla sie o poduszki. Lezac tak, z zamknietymi oczami zaczela mowic. Bylismy z P. na wakacjach w Grecji. Pamietasz? To ten wysoki blondyn, ktorego poznalam na jakims cholernym raucie. Nosil spinki do mankietow, niezle gotowal i koszmarnie tanczyl. Nie znosilas go bo lubil sie popisywac znajomoscia jezykow obcych i jak sie upil zawsze powtarzal, ze byloby z nas "awesome threesome". Przegralam pewien zaklad, a on wygral cos, co nazwalismy Dniem Niespodzianek. Chodzilo o to, ze przez jeden dzien wszystko bedzie tak, jak on sobie wymysli. Ubiore sie w to, co on mi wybierze. Pojdziemy tam, gdzie bedzie chcial. Wybierze mi menu na obiad. Obejrzymy jego ulubiony film itd. Minelo sporo czasu i mialam nadzieje, ze o tym zapomnial. Ktoregos dnia, kiedy byl w interesach w Indiach przyslal mi e-maila, ze Dzien Niespodzianek bedzie w jego urodziny a on zarezerwowal nam juz bilety lotnicze i hotel wiec jesli mam jakies plany na ten dzien, to mam wszystko odwolac, bo wyjezdzamy. Westchnela gleboko i znow nalala sobie wina. Spytala czy nie jest mi chlodno, a potem jak gdyby nigdy nic wyciagnela spod poduszki lakier do paznokci i zaczela robic manicure. Nucila cichutko linie melodyczna wygrywana przez trabke Milesa i wprawnymi ruchami dokonczyla malowanie paznokci lewej reki. Zakrecila buteleczke, wyciagnela przed siebie reke i z zadowoleniem obejrzala efekt. Wyjechalismy i bylo naprawde milo. Przesliczny, przytulny hotelik. Pyszne jedzenie, slonce... wiesz, ze uwielbiam Grecje. Rano na krzesle w sypialni znalazlam biala sukienke, komplet bialej, koronkowej bielizny i espadryle. W malym pudeleczku byla tez bransoletka i mala buteleczka perfum. ![]() Zjedlismy lekkie sniadanie, a potem syn wlasciciela hoteliku zawiozl nas do portu. Stamtad lodzia dostalismy sie na jedna z tych malych wysepek. Tam spedzilismy cudne przedpoludnie, pelne smiechu, kapieli w morzu, zdjec na plazy, z koszem piknikowym, ktory P. wzial z hoteliku i nawet przez chwile myslalam, ze odpuscil z tym Dniem Niespodzianek. W pewnym momencie jednak, dosc szorstko stwierdzil, ze musimy wracac. Prosilam go zebysmy zostali bo jest tak fajnie ale rzucil mi tylko zimne spojrzenie i nie odezwal sie slowem. Jakies 10 minut pozniej pojawil sie ten sam Grek o ogorzalej twarzy i zabral nas swoja zolta lodzia w droge powrotna. Z portu pojechalismy do miasteczka i tam w malej knajpce zjedlismy obiad. Najdziwniejsze bylo to, ze knajpa byla zupelnie pusta - nie liczac nas i obslugi - mimo, ze byla to pora lunchu. Nie pytalam dlaczego, pamietajac jego reakcje z wyspy. Wziela oddech by mowic dalej i nagle sie rozmyslila. Nalac ci jeszcze? - spytala, biorac moj kieliszek. Kiedy sie napilam, podala mi buteleczke z lakierem. Pomaluj mi, co? Nie znosze malowac sobie paznokci prawej reki. Usiadlam po turecku miedzy jej nogami i polozylam jej reke na swoim kolanie. Byla ciepla i miekka. Taka dobrze mi znana. Ile razy trzymalam ja za ta reke? Ile razy mnie nia glaskala? Ile razy masowala mi plecy? Ile razy karmila truskawkami? Zabralam sie za malowanie, a ona druga reka bawila sie moimi wlosami i po kilku chwilach powrocila do swojej opowiesci. Myslalam, ze to bedzie dlugi obiad - wspolny posilek pelen dobrego jedzenia, usmiechow, rozmow, ouzo i muzyki. W koncu bylismy w Grecji! I tyle bylo takich obiadow za nami... Nie tym razem. Nie zdazylam sie nacieszyc smakiem kalmarow, a na stole bylo jeszcze mnostwo jedzenia kiedy nagle wytarl usta serwetka i powiedzial tonem nie znoszacym sprzeciwu Skonczylas. Idziemy. c.d.n. wtorek, 19 maja 2009, miss.behave
TrackBack
|