szeptem mowione
pokaze Ci obrazy, ktore zostaja pod powiekami i opowiem Ci szeptem o czym mysle...
mail: napisz
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blog > Komentarze do wpisu
« Bliższa ciału koszula...
Koszulowy epilog »

Jackie & Jackie
"Strój kobiecy ma znaczenie tylko o tyle, o ile zachęca mężczyznę, by go z niej zdjął." powiedziala kiedys Françoise Sagan, ktora - jak latwo sie domyslic - byla Francuzka. Jackie nie urodzila sie co prawda we Francji, ale tylko przez przeoczenie losu. Byla Francuzka cala swa dusza i chodzacym dowodem na to, ze Françoise miala calkowita racje.
Siedziala po turecku, pijac swoje ulubione rozowe wino prosto z butelki, opowiadala kolejna historyjke o zabawnym Pablo czy Paolo, ktorego spotkala na jakims lotnisku i smiala sie perliscie. Zawsze smiala sie ciut za glosno, ale znalysmy sie tak dlugo, ze nie zwracalam na to uwagi. Wlasciwie niezbyt uwaznie jej sluchalam, przygladalam sie jej twarzy, okolonej burza ciemnych wlosow i jej blyszczacym, jakby nieustannie usmiechnietym oczom. Byl wieczor ale wciaz bylo goraco, a to byl nasz kolejny (ktory to juz?) babski wieczor. Taki z cyklu - nie wazne co bedziemy robic, i tak bedzie dobrze, milo, swojsko, tak po naszemu.

Znalysmy sie od.. nie pamietam kiedy. To zabawne - ale zadna z nas nie pamietala jak wlasciwie sie poznalysmy. Tyle razy probowalysmy sobie przypomniec i nic - kompletna amnezja. Znamy sie od dawna - to pewne bo przeciez poznalysmy sie w czasach przedstanikowych. Pierwszy stanik kupilysmy na spolke. Ten stanik byl prawie jak braterstwo krwi - gdybysmy byly chlopakami... ale na szczescie - nie jestesmy. A ten stanik to byl dopiero poczatek - potem byla cala szafa ciuchow, ktore nosilysmy na zmiane. Blekitna sukienka, ktora przywiozlam z Belgii, kurtka-pilotka - pamiatka po jakims jej romansie (chyba od poczatku spotykala sie z nim tylko po to zeby zdobyc te kurtke ale nigdy sie do tego nie przyznala), niebotycznie wysokie czarne szpilki (zdarzalo nam sie klocic o te buty jak nieroztropnie obie umowilysmy sie na randke ze sniadaniem na ten sam termin, rzucalysmy wtedy moneta) i masa innych ubran, z ktorych prawie kazde mialo swoja historie. I te niezliczone butelki wina, ktore razem wypilysmy. I niezliczona liczba nocy, ktore spedzilysmy w jednym lozku - smiejac sie, placzac, szepczac, zwierzajac, pocieszajac - czasami wszystko naraz, w ciagu jednej nocy.

Zdarzalo sie, ze nie widzialysmy sie miesiacami. Bez jednego telefonu, listu, smsa, maila (oczywiscie wtedy kiedy juz swiat znal takie wynalazki jak sms czy poczta elektroniczna). Po dlugiej przerwie spotykalysmy sie i gadalysmy tak, jakbysmy nie widzialy sie dwa dni, gora trzy. Wlasciwie nigdy nie rozmawialysmy co sie w tym czasie dzialo. Zadna nie zadawala pytan. Po prostu znow bylysmy razem i to sie tylko liczylo. Tak, jak teraz.

Slonce nareszcie zaszlo i obie mialysmy nadzieje, ze upal w koncu zelzeje. Zrobic ci mrozonej kawy, Jackie? - zapytala odstawiajac butelke i wstala. Nie czekajac na moja odpowiedz pomaszerowala do kuchni. Wiedziala, ze nie odmowie - zna mnie dobrze. Usmiechnelam sie slyszac dzwiek slowa Jackie. Tylko ona tak do  mnie mowila. A ja... mowilam tak do niej. Mialysmy kiedys album ze zdjeciami Jacqueline Kennedy (tez kupiony na spolke) i godzinami lezalysmy w hamaku gapiac sie na te fotografie, w absolutnej ciszy. Tamtego lata, pierwszy raz tak mnie nazwala. Idziemy nad rzeke, Jackie? A nastepnego dnia ja rzucilam, ciut mniej zdecydowanym tonem niz zwykle - Chodz na lody, Jackie! I tak zostalo...

Podala mi wysoka szklanke z kawa, posypana na wierzchu kakao i zlizala te drobinki, ktore zamiast w szklance wyladowaly na jej dloni. Wygladala jak kotka z rozowym jezyczkiem, ktora przymyka oczy kiedy czysci futerko siedzac w plamie slonca. Daj mi chwile, Jack dobieglo do moich uszu, zanim uslyszalam szum wody w lazience. Siedzialam na jej lozku, w towarzystwie setki roznokolorowych poduszek. Wlasciwie trudno to nazwac lozkiem - na srodku pokoju, na podescie, lezal ogromny materac nakryty kapa tak wielka, ze z powodzeniem mozna by bylo uszyc z niego spadochron. Sciany - kazda w innym odcieniu, to lozko i ozdoby - wszystko razem tworzylo sypialnie w stylu orientalnym, ktorej nie powstydzilby sie zaden szanowany magazyn o wystroju wnetrz. W innych okolicznosciach fatalnie bym sie czula w takim pokoju, ale poniewaz nalezal do niej - czulam sie tu jak u siebie. Z glosnikow saczyly sie tony trabki Davisa - w takim wnetrzu brzmialy abstrakcyjnie ale Jackie sluchala wlasciwie tylko Milesa. A ja - sila rzeczy - gdziekolwiek bym uslyszala So what bede myslec o Jackie.

Wrocila owinieta w recznik z napisem I'm so gorgeous i mokrymi wlosami, ktorych nawet nie osuszyla recznikiem - male kropelki formowaly sie na koncach kosmykow. Rzucila na lozko bambusowa mise pelna winogron i sama opadla sie na materac, ciezko wzdychajac. Lezala na boku, tylem do mnie a ja bawilam sie jej wlosami, chwytajac kropelki wody tak, aby nie splywaly jej po plecach. Slyszalam jak pomrukuje i wiedzialam, ze lezy z zamknietymi oczami. Miles dzialal kojaco, temperatura powietrza na zewnatrz wreszcie spadla na tyle, ze dalo sie swobodnie oddychac a my znow bylysmy razem.

Patrzylam na jej dobrze znane mi cialo. Brzoskwiniowa w dotyku, musnieta zlocista opalenizna skora napieta na ramionach. Zawsze miala kobieco zaokraglone ksztalty - teraz kiedy lezala na boku szczegolnie bylo widac te intrygujaca i magnetyzujaca, mocno wygieta w luk linie, ktora tworzyla jej waska talia i duza pupa. Nigdy nie byla szczegolnie szczupla i jej pupa wielu kobietom wydalaby sie zbyt szeroka ale ona zupelnie sie tym nie przejmowala. Podkreslala talie paskami i smiala sie - jak zwykle ciut zbyt glosno - widzac maslany wzrok kolejnego faceta, ktoremu ten luk zaparl dech w piersiach.

Jej oddech zwolnil i przestala mruczec. Zasypiala a ja przykrylam ja delikatnie satynowym przescieradlem, pocalowalam ja w ramie i szepnelam spij Jackie, zadzwonie jutro. Siegnela reka za siebie, zlapala mnie za lokiec i powiedziala nie idz, chce zebys ze mna zostala. Przynioslam jej wody z cytryna i lodem, jak lubi i ze sloniowej komody (w stylu kolonialnym, z wyrzezbionym lbem slonia, nie znosilam jej, a ona sie z tego smiala) wybralam koszulke i majtki. Ustalilysmy, ze wlaczymy sobie jakis film i w koncu zdecydowalysmy sie na cos francuskiego, ale poniewaz dialogi na samym poczatku byly beznadziejne wylaczylysmy dzwiek i patrzylysmy tesknie na bohaterki robiace glupie miny w samochodzie i krajobrazy, ktore migaly na horyzoncie. To Prowansja, mowie ci, Jack.

Przez chwile obie milczalysmy az nagle - wydawalo mi sie, ze jej glos brzmial tak jakby miala scisniete gardlo - powiedziala Wiesz, ze nikt oprocz ciebie nigdy nie spal w tym lozku? Faktycznie, Jackie  nigdy zadnego faceta nie zapraszala do swojego mieszkania. Zastanawialam sie co jej odpowiedziec, gdy nagle rzucila Zrobmy cos zwariowanego, jak kiedys i zmarszczyla czolo. Po melancholijnym nastroju nie bylo juz sladu.

Dwadziescia minut pozniej, obie spogladalysmy na ekran tylko od czasu do czasu, zbyt zajete omawianiem wycieczki, ktora planowalysmy na nadchodzacy weekend. Jackie sie ozywila, sennosc wyraznie jej przeszla, i oczy jej blyszczaly kiedy probowala sobie przypomniec nazwe malego hoteliku w Szwecji gdzie koniecznie musialysmy sie zatrzymac. Bedziesz zachwycona, gwarantuje!
W pewnym momencie zauwazyla mezczyzne, ktory pojawil sie w filmie jakies dziesiec minut wczesniej i przez chwile, bez slowa, wpatrywala sie w ekran. Byl to starszy, wyjatkowo szczuply, wysoki mezczyzna o ciemnych, blyszczacych od brylantyny wlosach. Mial usta tak waskie jakby ktos namalowal mu kreske pod nosem i starannie wystrzyzony wasik. Jego oszczedne ruchy i pedantycznie wygladajacy stroj sprawialy, ze robil wrazenie oschlego i nieprzystepnego. Ten facet kogos mi przypomina... Poderwala sie nagle z lozka i wyszla z pokoju by wrocic z kolejna butelka rozowego wina i  dwoma kieliszkami. Cos ci opowiem, Jackie zaczela a ja wiedzialam, ze to nie bedzie zwykla opowiesc..




c.d.n.
piątek, 08 maja 2009, miss.behave
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog