szeptem mowione
pokaze Ci obrazy, ktore zostaja pod powiekami i opowiem Ci szeptem o czym mysle...
mail: napisz
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blog > Komentarze do wpisu
« Dwa kolory pokoi hotelowych
Diabel tkwi w szczegolach cz. ... »

Mister Fahrenheit
Piatek po poludniu. Atmosfera w pracy zawsze wtedy jest inna - wszyscy myslami sa juz daleko od biura. Tym razem tez tak bylo, choc... odrobine inaczej. Ona myslami bladzila daleko stad.
Wspolpracownicy myslami byli na bankiecie konczacym kilkudniowa konferencje. Spogladala ukradkiem na telefon - sprawdzala ktora godzina ale tez zerkala  czy nie ma nowego SMSa. Kolega przechodzacy korytarzem puscil do niej oko. Dziewczyny na drugim koncu pokoju plotkowaly chichoczac, slyszala urywki ich rozmow - zastanawialy sie jak zrobic najlepsze wrazenie na dwoch facetach, ktorzy przyjechali na konferencje z drugiego konca Polski. Iskrzylo miedzy nimi od dwoch dni, a dzis liczyly na wspolne chwile na imprezie. Po imprezie tez. Ona myslala o ponczochach lezacych na dnie torebki. Znow zerkniecie na telefon. Nic. Do konca pracy jeszcze ponad godzina. Zaczela nerwowo stukac paznokciami o blat biurka.

Minelo nastepne pol godziny kiedy na wyswietlaczu telefonu pojawila sie w koncu wiadomosc. 'Wszystko zalatwione. Bede za 40 minut. Gotowa?' Usmiechnela sie do siebie i szybko schowala telefon do torebki. 'Czas na plan B' - pomyslala. E-mail do szefa, ze "niestety nie moze byc na bankiecie z powodow rodzinnych i zyczenia dobrej zabawy dla calego zespolu" wyslany, a potem spokojnym krokiem poszla do lazienki. W torebce czekalo to, co potrzeba - ponczochy i piekny koronkowy komplet w kolorze czerwonego wina, ktory kupila z mysla o specjalnej okazji - dzis bedzie premiera. Pasowal do koloru szminki i jej ciemnych, siegajacych do polowy plecow wlosow. Pod biurkiem czekaly szpilki, ktore trzymala tam na wypadek nieplanowanych lunchow biznesowych. Wspolpracownicy w nastrojach juz mocno imprezowych wymykali sie wczesniej z biura, a ona miala jeszcze kilka minut na makijaz.

Przyjechal punktualnie, wsiadla do samochodu, a on cmoknal ja w policzek. Byla zdenerwowana i czula sie jak nastolatka. Zerkal na nia od czasu do czasu i niewatpliwie zauwazyl, ze jest spieta. Polozyl reke na jej udzie. Cieplo jego dloni troche pomoglo chociaz nadal czula sie jakby na jej ramieniu siedzial maly diabelek i powtarzal w kolko, ze to, co robi to glupota. Cala droge wlasciwie sie nie odzywali do siebie. W radiu lecialy piosenki z lat 70, on nucil pod nosem, a ona starala sie przestac denerwowac.

W hotelu poszedl sie zameldowac i odebrac klucz.  Recepcjonistka byla mloda, zadbana blondynka o zielonkawych oczach. W hotelu bylo mnostwo gosci w zwiazku z odbywajaca sie w miescie konferencja i dwoma innymi, duzymi imprezami. Dziewczyna wygladala na zmeczona i poirytowana. Zlustrowala go wzrokiem kiedy wyciagal z portfela dokumenty. Jej wzrok przesunal sie z jego twarzy na dlon, a nastepnie ukradkiem na nia. Najwyrazniej miala ochote skomentowac sytuacje ale jedyna uwaga, na ktora mogla sobie pozwolic wyrazila sie w pytaniu zadanym odrobine zbyt ironicznym tonem. 'Bez bagazu?'. Jej wzrok plynnie przeniosl sie z niego na obraczke na palcu jego towarzyszki, a po krotkiej chwili ciszy zabrzmialo oschle 'Drugie pietro, korytarz po lewej'.

On sie rozbieral, a ona zsunela z nog szpilki i poszla do lazienki. Wyszla spod prysznica, a zza przymknietych drzwi dochodzily strzepki rozmowy telefonicznej, ktora prowadzil. Dopytywal sie jak sie czuja dzieci i mowil, ze przyjedzie rano. Sadzac po glosie byl zrelaksowany i zadowolony. Zazdroscila mu umiejetnosci takiego odciecia sie od innych spraw. Kiedy wrocila do pokoju zdazyl juz odlozyc telefon, podszedl do niej i przytulil mocno i z czuloscia. Poczula, ze napiecie zniknelo i szepnela 'pocaluj mnie'.

Uwielbiala ten moment kiedy obydwoje opadali na lozko rozesmiani, rozluznieni, szczesliwi i bez tchu. W pokoju slychac bylo tylko szelest slow spikera radiowego i ich przyspieszone oddechy. Trzymal ja za reke i lezeli bez ruchu pare minut. Pocalowal ja w ramie a ona przytulila sie kladac glowe na jego piersi. Oboje czuli, ze to byl dopiero wstep do dlugiej, cudownej nocy i cieszyli sie ta swiadomoscia. Zaczeli rozmawiac o drobnostkach i glupotach - o nowinkach zaslyszanych w radiu, o jedzeniu, na ktore mieli ochote, o miejscach, ktore chcieliby odwiedzic, az rozmowa samoistnie i naturalnie zeszla na temat fantazji, ktore chcieliby zrealizowac. Ona usiadla na nim okrakiem, a on delikatnie i jakby od niechcenia wodzil palcem po jej sutkach. Rozmowa toczyla sie dalej, jakby na innym planie niz pieszczoty, ktorymi sie obdarzali. Nachylila sie, wlosy opadly jej na policzki, a ona polozyla palec na jego ustach nakazujac mu cisze. Na poczatku prawie bezglosnie, poruszajac tylko ustami ale z kazdym slowem glosniej nucila do melodii plynacej z radia.
I'm a shooting star leaping through the sky
Like a tiger defying the laws of gravity
I'm a racing car passing by like Lady Godiva
I'm gonna go go go
There's no stopping me

Oboje zasmiali sie na skojarzenie slow Lady Godiva i widoku jej siedzacej okrakiem jakby jechala konno, z dlugimi wlosami opadajacymi na jej piersi. Przy nastepnej zwrotce on dolaczyl ze swoim zmyslowym, lekko zachrypnietym glosem, spiewajac:
I'm burning through the sky yeah!
Two hundred degrees
That's why they call me Mister Fahrenheit

Oboje tanczyli i skakali na lozku podczas refrenu, prawie przekrzykujac sie wzajemnie Dont stop me now I'm having such a good time... Opadli na lozko, wypelniajac caly pokoj swoim smiechem kiedy skonczyla sie piosenka. W tym samym tempie, ktore narzucil Queen zaczeli sie calowac i piescic. Lizac ja po szyi wyszeptal I don't wanna stop at all. Kiedy pol godziny pozniej znow oboje opadli na lozko lapiac oddech, pomyslala, ze diabelek na jej ramieniu nie mial jednak racji i to wcale nie byl taki glupi pomysl.

Kiedy o 6 rano rozlegl sie alarm budzika oboje byli mocno zdziwieni. Jak to mozliwe, ze noc tak szybko minela? Zasneli okolo 4-ej i jasne bylo, ze poranek bedzie ciezki. Oboje obudzili sie w wysmienitych nastrojach - jej blyszczace oczy i jego zadowolony pomruk kiedy mowil 'dzien dobry' wyraznie na to wskazywaly. Nadal do siebie lgneli i sporo bylo "przypadkowych" musniec dloni kiedy w lazience ona szczotkowala wlosy, a on obok myl zeby. Kiedy on wkladal koszule i wiazal krawat, ona malowala rzesy. Usmiechal sie patrzac na jej odbicie w lustrze. Podszedl i objal ja od tylu, patrzyl jak wygladaja razem i w koncu spytal 'Przyjedziesz tu ze mna jeszcze kiedys?', a ona zmruzyla oczy przygladajac mu sie i przeciagajac cisze tyle, ile sie dalo w koncu wyszeptala 'Zastanowie sie...', usmiechajac sie zalotnie.

Czekala juz gotowa przy drzwiach kiedy on zapinal pasek od spodni i z kieszeni marynarki wyjal klucze od samochodu. Ogarnal wzrokiem pokoj sprawdzajac czy niczego nie zostawili i zrobil dwa kroki w strone drzwi. Przystanal jakby o czyms sobie przypomnial i z wewnetrznej kieszeni wyjal obraczke. Probowal ja zalozyc, w drugiej dloni trzymajac kluczyki od samochodu. Podeszla do niego i wziela od niego pierscionek, a potem delikatnie zalozyla mu na serdeczny palec. Patrzyl na jej szczupla dlon i nie podnoszac glowy powiedzial 'Wiesz, gdybym nie byl zonaty to bym sie z toba ozenil'. 'Wiem' - rzucila  krotko i odwrocila sie w strone drzwi.

Na zewnatrz powietrze bylo rzeskie i pachnialo swiezo skoszona trawa, a jej szpilki stukaly na parkingu. Wsiedli do samochodu, przez krotki moment siedzac w ciszy zanim uruchomil silnik. Chwycil jej dlon i podniosl do ust. 'Dziekuje' - w odpowiedzi byl tylko jej usmiech.
'Jedziemy? Po drodze zapraszam pania na kawe na stacji. Przyda nam sie mocna kawa'.  Zapiela pas i spojrzala na niego. 'Jedziemy, mister Fahrenheit. Dzieci sie niedlugo obudza. Zdaje sie, ze obiecales opiekunce, ze bedziemy przed siodma.'
niedziela, 16 sierpnia 2009, miss.behave
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
romanser
2009/08/19 16:49:34
Muszę przyznać, że dobra puenta ;-) Pozdrawiam!
-
miss.behave
2009/08/20 21:31:59
Zaskoczylam Cie? To chyba dobrze :)
-
truskawka-27
2009/08/21 14:50:41
Hahahahaha - śmieję się sama z siebie, bo zakończenie jakie rodziło się w mojej głowie w momencie czytania oj było z goła inne niż to Twoje. Świetna historia :-)
-
romanser
2009/09/08 15:05:53
Bardzo dobrze :-) Pozdrawiam!
Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog